Odkrywanie tego, co Bóg mówi przez świętych i razem z nimi do nas prowokuje do pewnych refleksji. Analiza okoliczności śmierci bł. Karoliny niewątpliwie stanowi źródło do takich odkryć. Przypatrzmy się wydarzeniom między 18 listopada, a 6 grudnia 1914 r. Karolina zostaje zamordowana, wcześniej uprowadzona z domu w środę właśnie 18 listopada. To był zwykły dzień tygodnia, ale nie dla wszystkich. Bowiem był to czas przeżywania oktawy w związku z świętowaniem wspomnienia św. Stanisława Kostki. Jak wiemy nowenna poprzedza tego typu uroczystości, a oktawa od nich się zaczyna. W tym dniu Karolina razem z mamą chciała iść na Mszę św. i przyjąć Komunię św. Ważne jest to, żeby zwrócić uwagę na fakt jej wielkiego pragnienia uczestniczenia w Eucharystii i przyjęcia sakramentu. Jednocześnie była wielką czcicielką św. Stanisława, który zasłynął z wielkiego kultu Eucharystii i głębokiego jej przeżywania. W Wiedniu mając 16 lat ucząc się w szkole jezuickiej był umierający. Pragnął przyjąć Komunię św., lecz właściciel domu, protestant nie zgodził się na wpuszczenie księdza. Wtedy wydarzył się cud, bowiem objawiła mu się św. Barbara i udzieliła mu Komunii św., w rzeczywistości, to nie była wizja. Po tym wydarzeniu Stanisław, ku zaskoczeniu nauczyciela i jego starszego brata, błyskawicznie wyzdrowiał. Dlatego w tym domu obecnie jest kaplica, w której na rozpoczęcie świętowania wspomnienia tego młodzieńca jest odprawiona uroczysta Eucharystia. Oktawa obchodów tego wspomnienia ma tradycję już 200 lat.
Zastanówmy się: dlaczego to właśnie święta Barbara objawiając się udzieliła Komunii św.? Była to męczennica pierwszych wieków chrześcijaństwa. Ojciec, poganin pragnął ją zmusić do małżeństwa z innym poganinem, a ona tego nie akceptowała i pragnęła poświęcić się Chrystusowi całkowicie. Mamy tu podobieństwo do pragnienia św. Stanisława Kostki. Obydwoje mieli konflikt z ojcami na tym tle. Ostatecznie ojciec ją więził, ale nie złamał i w konsekwencji doniósł na nią, że jest chrześcijanką. Wydano wyrok śmierci, poprzedzony obcięciem piersi. Wyrok wykonał osobiście ojciec przez ścięcie mieczem. Wówczas uderzył piorun i zabił go. Barbara jest ukazywana na obrazach często z atrybutami eucharystycznymi: kielichem, hostią. To był czas wielkich prześladowań i ogromnej liczby męczenników. Chrześcijanie sprawowali wtedy Eucharystię w ukryciu, często w małych grupach, aby nie być wykrytym. Były osoby, które roznosiły Komunię św. do innych mniejszych grup czekających, aż po zakończonej Eucharystii zostanie im przyniesiona Komunia św. Tak jak w Powstaniu Warszawskim czy Wielkopolskim meldunki często roznosili młodzi ludzie jako bardzo sprawni, szybcy. Możemy przypuszczać, że św. Barbara właśnie była taką osobą. To tłumaczy, dlaczego jako kobieta ma atrybuty eucharystyczne, kiedy jest ukazywana np. na obrazach. I tu dochodzimy do bł. Karoliny. Jej ciała nie znaleziono po śmierci przez dwa tygodnie. Nastąpiło to jednak 4 grudnia w dniu wspomnienia… św. Barbary! I uwaga: 4 grudnia 1914 r. dodatkowo był Pierwszym Piątkiem miesiąca. Następnie pogrzeb odbył się 6 grudnia, w dniu wspomnienia św. Mikołaja, a była to niedziela, odwieczny dzień świętowania zmartwychwstania. Rodzice błogosławionej Karoliny posiadali jedenaścioro dzieci w ciągu swojego życia. Pięć razy byli na pogrzebie własnych dzieci. Czworo zmarło naturalnie i jedno zamordowano. Kiedy Karolina płakała, że zmarła jej siostra, to widząc jej smutek, matka powiedziała do niej „Karolina nie płacz, nie żałuj siostrze nieba”. Czy można powiedzieć z dzisiejszej perspektywy, że były to prorocze słowa, które ostatecznie dopełniły się w niedzielę, w dniu św. Mikołaja, który łączy katolików i prawosławnych i to w niedzielę 111 lat temu? Czy ona przez swoją śmierć, która była konsekwencją wojny między Wschodem a Zachodem razem ze św. Mikołajem nie wołają o pojednanie?
ks. Zbigniew Kucharski
Autor książki „Ta, która poznała Jezusa. Bł. Karolina Kózka” będącej doktoratem dotyczący tej
wyjątkowej postaci. Trwa proces kanonizacyjny.
Bł. Karolino módl się za nami.











