Wzywa do modlitwy za prześladowanych chrześcijan

Po latach powrócił do Kościoła katolickiego. Dziś budzi świadomość i wzywa do modlitwy za chrześcijan prześladowanym z powodu wiary.

Maciej Maliszak od blisko piętnastu lat jest zaangażowany w działalność Open Doors – międzynarodowego i ponadwyznaniowego stowarzyszenia, które z jednej strony niesie pomoc chrześcijanom prześladowanym z powodu wiary, a z drugiej budzi świadomość i wzywa do modlitwy wśród chrześcijan żyjących w tzw. wolnym świecie. – Najważniejsze w moim życiu jest dziś dawanie świadectwa wiary i wrażliwości wobec tych, którzy cierpią z powodu Chrystusa – wyznaje. Z wykształcenia socjolog. Prywatnie mąż Donaty, ojciec Lidii i Huberta. Jak mówi, jego druga połowa jest dla niego nie tylko żoną, ale także przyjaciółką, powierniczką i towarzyszką w wierze. Dziś razem starają się iść przez życie wpatrzeni w Chrystusa, słuchając Jego słowa i pragnąc realizować wezwanie Maryi: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” (J 2, 5b). – Ważnym miejscem jest dla mnie moja Parafia pw. Miłosierdzia Bożego w Zielonej Górze. Z perspektywy lat widzę, że Miłosierdzie Boże zawsze było obecne w mojej historii. Słowa Jezusa: „Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny” (Łk 6,36) są dla mnie nie tylko mottem, ale drogowskazem i programem życia – przyznaje.

Długa i trudna droga

Maciej Maliszak przeszedł bardzo długą drogę nim powrócił na łono Kościoła katolickiego – od fascynacji myślą dalekowschodnią, zwłaszcza buddyzmem zen i taoizmem, poprzez bardzo negatywny stosunek zarówno do katolicyzmu, jak i szerzej do chrześcijaństwa, po wręcz ateizm i wreszcie protestantyzm, w którym zanurzył się na blisko trzydzieści lat. – To była długa i trudna droga, w której moją wierną towarzyszką była żona. Oboje nawróciliśmy się we wspólnotach protestanckich — Donata w Świnoujściu, ja w Zielonej Górze. Tam Bóg nauczył nas wielu dobrych rzeczy: miłości do Pisma Świętego, zaangażowania w życie wiary, odwagi w głoszeniu Ewangelii. Byliśmy aktywnymi chrześcijanami, staraliśmy się żyć zgodnie z Dekalogiem, po chrześcijańsku – mówi pan Maciej. Zauważa, że choć w dużej mierze formowano ich w duchu antykatolickim to jednak w ich myśleniu wiele pozostało z katolickiego sposobu pojmowania wiary, szczególnie w odniesieniu do Eucharystii i Sakramentu Małżeństwa, który w protestantyzmie nie jest uznawany za sakrament. – Nie byliśmy wrogami katolicyzmu, ale zachowywaliśmy się tak, jakby był nam obcy – wyznaje.

Świadectwo prześladowanych

Bóg przełamał ich „autoizolację” wobec Kościoła katolickiego poprzez Kościół prześladowany. – Od 2010 roku zacząłem służyć w polskim oddziale organizacji Open Doors i nie przypuszczałem, że właśnie przez tę posługę Bóg na nowo przybliży mi Kościół katolicki. Początkowo sądziłem, że Open Doors to organizacja protestancka, ale szybko zrozumiałem, że jest to ponadwyznaniowe stowarzyszenie, które pomaga wszystkim chrześcijanom prześladowanym z powodu wiary w Chrystusa – wyjaśnia Maliszak. W 2015 roku byłe w Iraku – w czasie, gdy jedna trzecia tego kraju znajdowała się w rękach tzw. Państwa Islamskiego. Tam poznał wielu irackich katolików, duchownych i świeckich. – Ich świadectwo głęboko mną wstrząsnęło. Uczestniczyłem w licznych celebracjach liturgicznych i fakt, że nie mogłem razem z moimi braćmi i siostrami przystąpić do Eucharystii, był dla mnie trudny i bolesny. Późniejsze spotkania z prześladowanymi katolikami w Egipcie, Republice Środkowoafrykańskiej, Burkina Faso i w innych krajach jeszcze bardziej umocniły we mnie szacunek dla Kościoła katolickiego. Istotne było także świadectwo moich kolegów i koleżanek z pracy, którzy pracują w polskim zespole Open Doors, które pomogło mi inaczej spojrzeć na katolicyzm – wyznaje.

Decyzja o powrocie

Maciej i jego żona Donata ostatecznie powrócili do Kościoła, dzięki pewnemu duchowemu doświadczeniu: – W ostatnich latach coraz bardziej bolał mnie go fakt, że chrześcijaństwo jest tak głęboko podzielone i często skłócone — że zamiast wspólnie dawać świadectwo miłości i braterstwa wobec świata, często dajemy świadectwo podziału. Pewnego razu, podczas lektury Pisma Świętego (2 Sm 12) Bóg pokazał mi, że to ja sam, przez opuszczenie Kościoła katolickiego, przyczyniłem się do podziału Ciała Chrystusa. W tym czasie, jako żołnierz rezerwy, przebywałem na ćwiczeniach wojskowych. Okazało się, że wtedy też moja żona przeżywała podobne duchowe doświadczenie. Wówczas, choć nie było to łatwe, podjęliśmy ostateczną decyzję o powrocie do Kościoła katolickiego – mówi Maciej Maliszak.

Zaczęło się od Abdula

Maciej Maliszak od 15 lat służy w polskim oddziale organizacji Open Doors. Jak mówi, wszystko zaczęło się od katolika – Abdula Rahmana. – W 2006 roku przeczytałem o nim w Gazecie Wyborczej. Był to Afgańczyk, który nawrócił się z islamu na katolicyzm i za to został skazany na śmierć. Ta wiadomość wstrząsnęła mną do głębi. Nie wiedziałem wtedy, że w XXI wieku ludzie wciąż giną za wiarę w Chrystusa. Zacząłem szukać informacji. Trafiłem m.in. na stronę internetową Open Doors USA. To, co tam przeczytałem, zupełnie zmieniło mój obraz świata chrześcijańskiego. Uświadomiłem sobie, że chrześcijaństwo to wciąż religia męczenników, a pójście za Chrystusem naprawdę oznacza dźwiganie krzyża – wyznaje pan Maciej. – Zacząłem się modlić za prześladowanych, opowiadać o nich znajomym, zachęcać wspólnoty, by też się modliły. W moim sercu zrodziła się miłość do Kościoła prześladowanego, a piękne jest to, że podobne poruszenie przeżywała wtedy także moja żona. Nawiązałem kontakt z Open Doors w Niemczech, a kiedy zaczęto tworzyć polskie biuro, zostałem zaproszony, by włączyć się w to dzieło. Dla mnie to było i pozostaje wielkim cudem. Nie składałem żadnej aplikacji, nie szukałem takiej pracy, to Bóg sam zaprowadził mnie do służby, którą dziś mam zaszczyt współtworzyć – dodaje.

Miłość, szacunek, troska

Maciej Maliszak jest koordynatorem służby prelegenckiej. Odpowiada zarówno za pracę prelegentów – osób, które odwiedzają parafie, wspólnoty i zbory, by opowiadać o prawdziwym życiu i wierze prześladowanych chrześcijan, i sam również prowadzi takie spotkania. – Naszym celem jest, by Kościół prześladowany był słyszalny w Kościele w Polsce. Chodzi jednak nie tylko o przekazywanie informacji, ale o to, by wszystko, co robimy, było przeniknięte miłością, szacunkiem i troską – zarówno o naszych braci i siostry cierpiących z powodu wiary, jak i o Kościół w Polsce, który ma wobec nich szczególną misję: modlitwy, solidarności i pamięci – zauważa Maciej Maliszak. W jaki sposób pomaga prześladowanym chrześcijanom? – Proszę księży, by pozwolili mi podczas Mszy Świętej podzielić się świadectwami chrześcijan, których spotkałem w krajach prześladowań. Opowiadam o ich wierze, odwadze i nadziei, a potem proszę wiernych, by pozwolili się informować o ich losie i od czasu do czasu, pomodlili się w ich intencji. W tym celu, zachęcam do subskrypcji darmowego Magazynu Open Doors z Kalendarzem Modlitw, który zawiera świadectwa prześladowanych oraz konkretne intencje modlitewne na każdy dzień miesiąca. Raz w roku odwiedzam też naszych braci i siostry w krajach, gdzie chrześcijanie są prześladowani. Uczestniczę w projektach pomocowych, by móc później w Polsce dzielić się ich historiami.

Pozostawiają ślad

Każda z historii jest jedyna i niepowtarzalna. Pozostawia w nim ślad. Tak jak te z Burkina Faso. – Byłem tam jako słuchacz na warsztatach dla kobiet, które padły ofiarą niemal każdego rodzaju przemocy, tylko dlatego, że są chrześcijankami. Słuchałem ich historii i miałem w sobie jedno pragnienie: żeby tego nigdy nie słyszeć, żeby móc zapomnieć. Jednocześnie w sercu czułem coś przeciwnego, że właśnie dlatego jestem tam, by być świadkiem ich bólu, by to cierpienie nie pozostało nieme. Te kobiety nauczyły mnie więcej o wierze, odwadze i przebaczeniu niż jakiekolwiek książki. To one utwierdziły mnie w przekonaniu, że to, co robię ma sens. One naprawdę potrzebują nas – naszej modlitwy, solidarności i pamięci. Pamiętam też pewną wdowę, którą spotkałem w afrykańskim obozie dla uchodźców. Podeszła do mnie i powiedziała: „Dziękuję, że dzięki Tobie moje dzieci i ja mamy co jeść”. W pierwszym odruchu byłem zmieszany, bo przecież to nie moja zasługa. Ale w tym samym momencie przyszła mi do głowy myśl: „To nie do mnie te słowa, to podziękowanie dla Kościoła w Polsce”. Poczułem ogromną wdzięczność, że mogę być takim maleńkim łącznikiem, że mogę reprezentować ludzi, którzy kochają Chrystusa i niosą Jego miłość tym, którzy cierpią. W mojej pamięci jest wiele takich twarzy, wiele spojrzeń i wiele słów, które kończą się tą samą prośbą: „Nie zapominajcie o nas. Módlcie się za nas.” I to właśnie staram się robić: pamiętać, modlić się i przypominać o nich Kościołowi w Polsce.

Jeśli któryś z Księży lub liderów chciałby zaprosić nas do siebie, może to zrobić poprzez stronę www.opendoors.pl, mailowo: maciej.maliszak@opendoors.pl, lub telefonicznie: 579 078 797.

Open Doors to międzynarodowe i ponadwyznaniowe stowarzyszenie, które od 1955 roku niesie pomoc prześladowanym chrześcijanom na całym świecie – niezależnie od ich wyznania, języka czy kultury. Co ciekawe, Open Doors powstało właśnie z myślą o Polsce. Jego założycielem był Holender — Anne van der Bijl, szerzej znany jako Brat Andrew lub „Boży przemytnik”. To on, w czasach żelaznej kurtyny przyjeżdżał do naszego kraju i innych państw bloku wschodniego, przewożąc w bagażniku swojego małego volkswagena Biblie, modląc się prostymi słowami: „Jezu, Ty otwierałeś oczy ślepych – proszę, zamknij oczy celników.” Tak rozpoczęła się historia dzieła, które dziś obejmuje ponad 70 krajów świata. Nasze działanie to nie tylko wsparcie materialne, ale przede wszystkim służba miłosierdzia. Pomagamy dostarczając Pismo Święte, żywność, odzież, leki i to, co niezbędne do przetrwania. Wspieramy wdowy i sieroty, organizujemy kursy alfabetyzacji, projekty rozwojowe, szkolenia i wsparcie psychologiczne dla ofiar prześladowań i najważniejsze – modlimy się o nich. Open Doors to także cud jedności. Chrześcijanie różnych wyznań i tradycji działają razem, by nieść światło tam, gdzie panuje ciemność. W świecie, w którym tak wiele nas dzieli, ta współpraca jest znakiem, że w Chrystusie jesteśmy naprawdę jednym Ciałem.