Moja rada jest taka, żeby nie bać się marzyć!

Pan Bóg jest cudowny i robi wielkie rzeczy, tylko trzeba prosić i być otwartym na Jego plany, a następnie – gdy się od Niego coś dostanie – umieć dziękować – mówi Dawid Makowski, twórca portalu ,,Z pasji do liturgii”.

Kamil Krasowski: Od dobrych kilku lat, mimo młodego wieku, nie tylko interesujesz się, ale wręcz zachwycasz liturgią i świętymi obrzędami. Jak narodziła się Twoja pasja?

Dawid Makowski: Zaczęło się od patrzenia. Będąc małym chłopcem patrzyłem na to, co się wydarza w liturgii i zadawałem rodzicom pytania o to, co mnie ciekawiło. Oni krok po kroku mi wszystko tłumaczyli i tak doprowadzili mnie do ołtarza. Zostałem ministrantem i od pierwszych chwil bycia blisko najświętszych tajemnic nie chciałem być przeciętny, przychodząc służyć raz w tygodniu w niedzielę i zadowalając się miejscem siedzącym w prezbiterium. Chciałem jak najwięcej umieć i jak najwięcej się angażować w liturgię. Chodziłem więc na poranne Msze (spędziłem na nich kilka wakacji), aby najpierw uczyć się poszczególnych czynności liturgicznych, a potem uczyć się czytać i śpiewać podczas Mszy, tak by w końcu móc otrzymać błogosławieństwo lektorskie i ceremoniarskie od mojego biskupa. W trakcie różnych rekolekcji liturgicznych zacząłem dużo czytać i pisać o liturgii, to sprawiło, że jeszcze bardziej zainteresowałem się liturgią do tego stopnia, że będąc w liceum byłem już zdecydowany, że chciałbym studiować teologię. Ta pasja poprowadziła mnie jednak do miejsc, o których choć dawniej marzyłem, to nie myślałem, że te moje marzenia się spełnią. Myślałem, że są nierealne.

KK: Od kilku lat współtworzysz internetowy serwis, który przybliża wiernym liturgię Kościoła. Co to za projekt?

DM: Podczas pandemii miałem w sobie jedno pytanie: co będzie z tymi, którzy na dobre zadowalają się liturgią transmitowaną online? Co będzie z tymi, którzy do kościoła już nie wrócą na niedzielną liturgię? Myśląc o tym, zrodziło się we mnie pragnienie stworzenia serwisu liturgicznego w Internecie. Nazwa odzwierciedla to, co kierowało mną do jego stworzenia – pasja do liturgii. Strona ,,Z pasji do liturgii” to platforma, na której przybliżamy (bo dzisiaj jest to już cały zespół ludzi) treści z dziedziny kultu Bożego. Piszemy o historii, wyjaśniamy modlitwy i obrzędy, prezentujemy pomoce liturgiczne itd. Chcemy, aby ten liturgiczny bakcyl przeszedł też na innych, aby nam wszystkim zależało na tym, aby liturgia w naszych parafiach była piękna, a wierni czynnie w niej uczestniczyli.

KK: Od roku studiujesz w Rzymie. Przypomnij jaki kierunek i jak to się stało, że w tak młodym wieku zdecydowałeś się wyjechać na studia liturgiczne do Wiecznego Miasta?

DM: Tak, studiuję obecnie liturgikę na Papieskim Instytucie Liturgicznym św. Anzelma w Rzymie. Przyjechałem tutaj na studia podążając za marzeniami. Ciężko w dwóch słowach opisać, jak to się stało. Ja zawsze mówię, że był w tym palec Boży. Dostałem od Pana Boga wielką szansę, którą pragnę wykorzystać w stu procentach. Nie jest to czymś powszechnym, że ktoś mający dwadzieścia lat wyjeżdża na studia liturgiczne do Rzymu, więc tym bardziej się cieszę i dziękuję Bogu, że udało się to zorganizować z pomocą ludzi, których postawił na mojej drodze. Liturgika jest czymś, co mnie pociąga od wielu lat. Od początku studiów w Warszawie, gdzie przez rok uczęszczałem na wykłady z teologii, miałem z tyłu głowy, że na doktorat chciałbym przyjechać do Rzymu. Jednak taka okazja pojawiła się szybciej, więc z niej skorzystałem, ucząc się wcześniej intensywnie języka włoskiego, aby rozumieć wykłady i nie mieć zbyt dużego stresu podczas egzaminów.

KK: W dość krótkim czasie dostałeś się do służby ministranckiej w Watykanie. Jak to jest służyć w sercu Kościoła?

DM: To kolejny palec Boży! Tu dostrzegłem, że wytrwała modlitwa ma sens. Rzeczywiście, miesiąc po przylocie do Rzymu udało mi się wstąpić do służby liturgicznej w Bazylice św. Piotra. To piękne doświadczenie Kościoła powszechnego. Dla mnie to jest tym szczególne, że przyszło mi służyć na Mszach żałobnych za papieża Franciszka, podczas których wielu ważnych kardynałów i biskupów brało udział w celebracjach, przez co mogłem na żywo zobaczyć tych, o których dotychczas tylko czytałem czy których widziałem w mediach. Jednak najważniejsze jest dla mnie odkrycie Boga w pięknie liturgii, która na Watykanie jest szczególnie pieczołowicie przygotowywana. Służyć w sercu Kościoła to służyć z wielką radością. Ta wdzięczność jest we mnie od początku.

KK: Co poradziłbyś młodym ludziom, którzy chcieliby, tak jak Ty, realizować swoje pasje i marzenia? Czy wiara w Boga może być tu pomocna?

DM: Po pierwsze: gdybym nie wierzył w Boga, moje życie byłoby totalnie inne. Po drugie: gdyby nie Pan Bóg, wiele rzeczy – tak po ludzku – by mnie przytłaczało i spędzało sen z powiek. Pan Bóg jest cudowny i robi wielkie rzeczy, tylko trzeba prosić i być otwartym na Jego plany, a następnie – gdy się od Niego coś dostanie – umieć dziękować. Dlatego moja rada jest taka, żeby nie bać się marzyć! Nawet jeśli świat, znajomi czy rodzina nie rozumieją czyichś marzeń czy podcinają skrzydła, to nie warto z tych marzeń rezygnować. Trzeba powierzyć je Bogu i spokojnie oczekiwać na właściwy czas ich realizacji.

Foto: Archiwum Dawida Makowskiego